Klub Sensacji XX wieku
Czwartek, 11 marca 2010, Imieniny: Konstantego, Ludosława, Rozyny
Logowanie
rejestracja
Autor



Wydawnitctwo Wołoszański


Artykuł - Mity XX wieku: zdobyczny Zero i narodziny Hellcata ...

Mity XX wieku: zdobyczny Zero i narodziny Hellcata
Data publikacji: 2009-06-27 18:53:24, autor: Halsey
Historia zaczęła się tak: 4 czerwca 1942 r. samoloty z japońskich lotniskowców zaatakowały amerykańską bazę Dutch Harbor na Aleutach. Biorący udział w nalocie myśliwiec Zero, pilotowany przez bosmana Tadayoshi Koga, nie miał szczęścia. Nie został wprawdzie strącony, ale otrzymał trafienie, które okazało się fatalne w skutkach. Pojedynczy pocisk z karabinu maszynowego uszkodził wskaźnik poziomu benzyny. Koga musiał być przekonany, że... przebity został przewód lub zbiornik paliwa! Na pozór więc benzyny w zbiorniku ubywało tak szybko, że Koga doszedł do wniosku, iż jej wyciek uniemożliwi mu powrót na macierzysty lotniskowiec „Ryujo”. O swojej krytycznej sytuacji zameldował przez radio. Początkowo wydawało się, że szczęście mu jednak dopisuje. Na jego trasie leżała bezludna wysepka Akutan, na której od biedy dałoby się wylądować i dla której taką to rolę awaryjnego lądowiska przewidzieli sztabowcy planujący atak na Dutch Harbor. Nawet gdyby uszkodzony samolot skraksował przy lądowaniu, jego ocalały pilot miał szanse zostać zabrany z wyspy przez okręt podwodny specjalnie wyznaczony do takiej ratunkowej misji.
I rzeczywiście, Koga doleciawszy nad Akutan wypatrzył na niej obiecujący skrawek równego terenu. Wypuścił podwozie i podszedł do lądowania.
Na swoje nieszczęście. Tak niewinnie wyglądające lądowisko okazało się śmiertelną pułapką.
Był czerwiec. Górna warstwa pokrywającej wyspę wiecznej zmarzliny zdążyła już niestety stopnieć i zmieniła się w rzadką, błotnistą maź, podstępnie zamaskowaną cienką warstwą darni. Golenie Zero dotknęły gruntu i natychmiast się w nim zatopiły. Znienacka przyhamowany myśliwiec fiknął kozła, skapotował. Zabijając swego pilota, który zginął na miejscu ze skręconym karkiem.
Inne japońskie samoloty dostrzegły z powietrza kraksę Zero. Dowódca myśliwców z „Ryujo” był jednak bezradny. Kilkakrotnie przeleciawszy nad miejscem katastrofy stwierdził, że pilot najprawdopodobniej zginął, zaś maszyna uległa zniszczeniu...
Co do pierwszego miał rację, co do drugiego – mylił się całkowicie.

Pięć tygodni po opisanych wydarzeniach amerykańska patrolowa łódź latająca Catalina wypatrzyła Zero na Akutan. US Navy wysłała specjalną ekipę poszukiwawczą, która dotarła na miejsce i odkryła że... Zero był tylko nieznacznie uszkodzony! Śmiertelna kraksa Kogi okazała się zabójcza jedynie dla niego, bo miękka gleba wyspy w znacznym stopniu zamortyzowała wywrotkę.
W ten sposób w ręce Amerykanów dostał się lekko poharatany, lecz potencjalnie zdolny do lotu myśliwiec Zero. Niezwykła maszyna, która w ciągu kilku miesięcy od ataku na Pearl Harbor zdobyła sobie reputację złowrogiego postrachu alianckich lotników nad Pacyfikiem i Południowo-Wschodnią Azją. Zero był szybki, zwrotny i nieźle uzbrojony. Swoimi osiągami przewyższał każdy aliancki myśliwiec. W ręku doświadczonego pilota stanowił broń iście niezwyciężoną...
Zero bosmana Kogi został przetransportowany do USA, poddany drobiazgowym oględzinom i badaniom. Po wyremontowaniu testowano go również w powietrzu.

... I tutaj kończy się historia, zaczyna zaś legenda.
Legenda o tym, jakoby zdobycie na Aleutach zdolnego do lotu Zero, precyzyjne ustalenie jego możliwości, odkrycie wszystkich mocnych i słabych punktów tego samolotu, pozwoliło Amerykanom skonstruować swoją odpowiedź na rewelacyjną japońską maszynę: myśliwiec Grumman F6F Hellcat.
Opowieść o powstaniu Hellcata pod wpływem doświadczeń z Zero bosmana Kogi jest niezwykle popularna. Nic dziwnego, skoro powtarzają ją historycy tej miary co John Toland (autor doskonałej zresztą książki „The Rising Sun. The Decline and Fall of the Japanese Empire 1936-1945”), czy Ronald Spector (autor równie klasycznej pracy „Eagle Against the Sun. The American War with Japan”). W Polsce to samo przeczytamy w świetnej „Burzy nad Pacyfikiem” Zbigniewa Flisowskiego albo też w „Samobójcy ginęli daremnie” Andrzeja Mozołowskiego, zaś z nowszych książek w wydanej niedawno u nas „Premierze na Pacyfiku” pióra rosyjskiej pary Siergieja i Eleny Pieresleginów.
Tymczasem jednak Hellcat, bezsprzecznie jeden z najwspanialszych samolotów drugiej wojny światowej, ze zdobytym Zero nie miał wspólnego nic.

Pierwsze egzemplarze seryjne Hellcata to wprawdzie październik 1942, ale historia tego samolotu sięga jeszcze 1938 r., gdy w firmie Grumman podjęto prace nad maszyną mającą w przyszłości zastąpić myśliwiec pokładowy F4F Wildcat. Koncepcja nowego myśliwca, przewyższającego Wildcata osiągami, dojrzewała kilka lat. W początkach 1941 r. nabrała kształtu, w pierwszych miesiącach 1942 r. weszła w stadium ostatecznego już zaawansowania.
Pierwszy lot prototypu Hellcata, zaopatrzonego jeszcze w inny, słabszy silnik niż ten z którym myśliwiec wszedł później do masowej produkcji, miał miejsce już 26 czerwca 1942 – czyli przed odnalezieniem samolotu Kogi na Akutan. Wprawdzie pierwsza maszyna z nowym „sercem” – legendarnym silnikiem Pratt&Whitney R-2800 Double Wasp, tymczasem o mocy 2000 koni mechanicznych (w późniejszych wersjach produkcyjnych miała ona jeszcze wzrosnąć) – wzniosła się w powietrze dopiero 30 lipca 1942. W teorii więc, gdyby pracownicy Grummana (faktycznie szatańsko wydajni) stanęli na głowie, mogliby ostatecznie, pod wpływem doświadczeń ze zdobytym Zero, zaproponować i jakimś zwariowanym rzutem na taśmę wprowadzić taką kluczową zmianę konstrukcyjną. Ale tak się wydaje jedynie na pierwszy rzut oka. Zamówienie na prototyp z silnikiem zmienionym na R-2800 złożono 23 kwietnia 1942, a ostateczną zgodę na zastosowanie w nowym myśliwcu tego silnika Grumman uzyskał 3 czerwca 1942. Na dzień, nim Koga wystartował do swego ostatniego lotu bojowego.

Zdobycie i przetestowanie Zero miały za to wpływ na udoskonalenie walki amerykańskich myśliwców z samolotami tego typu. Ale co najwyżej udoskonalenie, bo w pierwszym półroczu wojny na Pacyfiku piloci US Navy, krwawym skądinąd kosztem, zdołali już taką taktykę dla swoich myśliwców wypracować. Doskonała bojowa maszyna, jaką był Grumman F6F, doskonale do tej taktyki pasowała. Hellcat, ze swoim potężnym silnikiem, dużą szybkością poziomą i wznoszenia, a zwłaszcza nurkowania, z silnym uzbrojeniem i opancerzeniem, idealnie nadawał się na pogromcę Zero.

Lecz Tadayoshi Koga może odpoczywać w pokoju. To w końcu nie za przyczyną jego tragicznego błędu poległo tylu japońskich pilotów, których samoloty zginęły od ognia Hellcatów...

Literatura:
Zbigniew Flisowski, Burza nad Pacyfikiem
Mitsuo Fuchida, Masatake Okumiya, Midway. Historia Japońskiej Marynarki Wojennej
Bill Gunston, The Illustrated Encyclopedia of Combat Aircraft of World War II
Adam Jarski, Waldemar Pajdosz, F6F Hellcat
Andrzej Mozołowski, Samobójcy ginęli daremnie
Siergiej Piereslegin, Elena Piereslegin, Premiera na Pacyfiku
Jaroslaw Schmid, Letadla 1939-1945. Stihaci a bombardowaci letadla USA
Ronald Spector, Eagle Against the Sun. The American War with Japan
John Toland, The Rising Sun. The Decline and Fall of the Japanese Empire 1936-1945
H. P. Willmott, The Barrier and the Javelin
Krzysztof Zalewski, Japońskie lotnictwo pokładowe

Ten materiał ma już swój wątek na forum.

Liczba komentarzy: 7  Przeczytaj...

Średnia ocena: 4.40 Ilość głosów: 5  
Regulamin | Najczęściej zadawane pytania | Kontakt

Epox Wydawnictwo Wołoszański Wydawnictwo Wołoszański, 01-217 Warszawa, ul. Kolejowa 15/17
tel. (+22) 632 54 43 tel./fax (+22) 862 53 71