| Czwartek, 09 września 2010, Imieniny: Aldony, Jakuba, Sergiusza |
|
Logowanie
|
|
Autor
![]() |
Artykuł - Tygrysomania - Kursk 1943 ...
Tygrysomania - Kursk 1943
Data publikacji: 2009-03-22 19:16:41, autor: Getos
Tygrysomania
Kursk – lipiec 1943 W lutym 1943 roku na Froncie Wschodnim Armia Czerwona wyparła z okolic Kurska Niemców czyniąc w linii frontu wybrzuszenie o szerokości 190 km i głębokości 120 km. Ponieważ miasto to miało duże znaczenie ze względów strategicznych, Niemcy postanowili odbić ten teren i zlikwidować wybrzuszenie kurskie. Atakiem z północnej i południowej części wybrzuszenia, liczyli oni na zamknięcie w kotle 1,5 miliona żołnierzy radzieckich. Zanim jednak operacja „Cytadela” miała wejść 5 lipca 1943 roku w fazę realizacji, wśród szeregowych radzieckich żołnierzy pojawił się strach – strach przed niemieckimi „Tygrysami”. W lutym 1943 roku w kwaterze feldm. Ericha von Mansteina, bohatera spod Sewastopola, swoją przemowę wygłosił Adolf Hitler. Skierował wówczas do niemieckich oficerów następujące słowa: „Wynik decydującej bitwy zależy od was. Tysiąc kilometrów od granic III Rzeszy waży się los niemieckiego dzisiaj i jutra. Coraz więcej i więcej dywizji zmierza na front wschodni. Niezwykła broń dotąd nieznana, jedzie do was”. Mówiąc te słowa wódz III Rzeszy miał na myśli nie tylko mające mieć swoją premierę czołgi PzKpfw V „Panther”, ale i niedawno wprowadzone do użycia czołgi ciężkie PzKpfw VI „Tiger”. Rosjanie w maju 1943 roku uzyskali informacje mówiące o gromadzeniu nowej broni pancernej do bitwy pod Kurskiem. Były to informacje przesadzone, mówiące o setkach czołgów „Tygrys” gotowych do operacji w wybrzuszeniu, a nawet o całej dywizji pancernej posiadającej tylko ten rodzaj uzbrojenia. Istnieją poszlaki sugerujące, że informacje takie były specjalnie puszczane w eter przez Abwehrę celem dezinformacji Rosjan. Fakt faktem informacja ta wprawiła Rosjan w niemałe zakłopotanie. Ogromne 3-metrowe monstra, ważące blisko 57 ton, napędzane 650-konnym silnikiem Maybach HL 210 P45 i uzbrojone w rewelacyjną, 88-milimetrową armatę budziły grozę wśród radzieckich czołgistów. Mieli oni już do czynienia z „Tygrysami” i wiedzieli jak trudnym są one przeciwnikiem. Czołgi te trafiły do jednostek niemieckich walczących m. in. o Rostów, czy też Charków i wśród żołnierzy radzieckich krążyły niesamowite opowieści na ich temat. Mimo tego, że debiut tych czołgów w pierwszych miesiącach użycia na froncie wschodnim nie był powalający ze względu na dużą awaryjność, to historie takie jak opowieść o boju Leutnanta Rubbla naprawdę szokowały. Leutnant Rubbel dowodząc czołgiem PzKpfw VI „Tiger” w okolicach Rostowa w lutym 1943 roku, otrzymał ponoć 250 trafień w jednej bitwie (w większości z rusznic p.panc.), a i tak udało mu się wycofać czołg z pola walki. Rosjanie zdawali sobie sprawę, że walka z „Tygrysami” jest dużym problemem, bowiem radzieckie pociski kalibru 76,2 mm nie przebijały pancerza czołowego czołgu, a uszkodzić mogły go dopiero z odległości 200 m. Czołgiści dowodzący swoimi T34/76 byli bezsilni w starciu z niemieckimi monstrami. Artyleria 45 mm również nie miała co myśleć o podjęciu wyrównanego boju z niemieckimi konstrukcjami. Ponieważ Rosjanie przewidywali atak ponad 600 „Tygrysów”, to właśnie zatrzymanie tych „stalowych potworów” miało być kluczem do zwycięstwa. Temu celowi miało służyć zwiększenie produkcji konstrukcji takich jak: 57 mm armata p.panc. ZIS-2, czy też działo samobieżne SU-152 z armatohaubicą 152 mm. Bardzo ciekawie przedstawiała się historia armaty ZIS-2, dobrej konstrukcji w której wystrzelony pocisk pędził z prędkością 1150 km/h. Prace nad nią prowadził do 1940 roku inż. Grabin. Pierwszy egzemplarz o początkowej nazwie F-31 powstał w październiku 1940 roku. Szybko jednak została ona wycofana z produkcji ze względu na wysoki koszt jej produkcji. Wyprodukowanie jednej armaty 57 mm ZIS-2 przekraczało aż 10-krotnie koszt produkcji jednej armaty ZIS-3 o kalibrze 76,2 mm. Dopiero operacja kurska miała spowodować powrót do produkcji tej udanej konstrukcji, jaką była armata ZIS-2. Co ciekawe Rosjanie poznawszy miejsca koncentracji niemieckich „Tygrysów”, skierowali tam działa SU-152 i większą część ze 119 sztuk armat p.lot. kalibru 85 mm. Katiusze na potrzeby walki z „Tygrysami” przestawiano na strzelanie w poziomie. Poszczególne radzieckie fronty rozpoczęły nauczanie swoich żołnierzy technik zwalczania „Tygrysów”. Miesiąc przed rozpoczęciem bitwy do każdego frontu trafiło ponad 25 000 ulotek opisujących nowe niemieckie „czołgi T-VI” i sposoby ich zwalczania. Ulotki wzbogacone były w rysunki czołgu pokazujące jego newralgiczne miejsca. W każdej baterii artylerii wydzielano specjalne grupy tzw. niszczycieli czołgów. Żołnierzy wchodzących w skład takiej grupy uczono ataku na czołg przy użyciu granatów ręcznych, bądź butelek zapalających. Być może dowództwu radzieckiemu także zależało na wywołaniu psychozy strachu przed „Tygrysami”, czyli „tygrysomanii”, aby wzmóc czujność swoich żołnierzy. Cel został niewątpliwie osiągnięty. 5 lipca 1943 roku ziemia na Łuku Kurskim zadrżała w posadach kiedy Rosjanie wyprzedzając atak Niemców rozpoczęli kanonadę artyleryjską w wykonaniu blisko 2,5 tysiąca dział. Do walki ruszyły ogromne związki pancerne. Wówczas w każdym dniu bitwy „tygrysomania” dawała o sobie znać. Dowódcy radzieckich czołgów w wielu pojazdach pancernych wroga widzieli „Tygrysa”. Nie potrafili niekiedy odróżnić PzKpfw III od PzKpfw VI „Tiger”, a już nie mówiąc o PzKpfw IV Ausf. G, który w wersji z bocznymi ekranami był dla nich po prostu „Tygrysem”. Raporty przesyłane z pola walki meldowały o dziesiątkach zniszczonych „Tygrysów”. I tak dla przykładu sztab artylerii Frontu Centralnego donosił o zniszczeniu w ciągu tylko jednego tygodnia lipca 1943 roku aż 139 czołgów „T-VI”. Nieraz meldunki te były celowo fałszowane żeby podnieść rangę zwycięstwa, bo kto by nie chciał zwyciężyć kompanii „Tygrysów”? Niewątpliwie udział „Tygrysów” w operacji na Łuku Kurskim był zdecydowanie wyolbrzymiony. Czołgi te zostały przydzielone do następujących jednostek biorących udział w tej operacji: - 503. Batalion Czołgów Ciężkich, - 505. Batalion Czołgów Ciężkich, - kompania w składzie Dywizji Grenadierów Pancernych SS „Leibstandarte Adolf Hitler”, - kompania w składzie Dywizji Grenadierów Pancernych SS „Das Reich”, - kompania w składzie Dywizji Grenadierów Pancernych SS „Totenkopf”, - kompania w składzie Dywizji Grenadierów Pancernych „Grossdeutschland”. Jeżeli chodzi o ilość wystawionych do boju czołgów PzKpfw VI „Tiger” w pierwszym dniu walki, to było ich 140 spośród posiadanych w tym rejonie 148 sztuk. Była to naprawdę kropla w morzu, gdyż „Tygrysy” stanowiły jedynie 6% ogółu czołgów, jakie Niemcy mieli zgromadzone do batalii kurskiej. Mimo walorów w postaci opancerzenia i uzbrojenia były sprzętem dosyć wrażliwym na usterki, wymagającym częstych przeglądów i stosownej opieki, a przede wszystkim zbyt nielicznym aby zmienić losy bitwy na Łuku Kurskim. D. Jędrzejewski, Z. Lalak, Niemiecka broń pancerna 1939-1945, Lampart, Warszawa 1994. M. Kołomyjec, Od Rostowa do Kurska, Militaria, Warszawa 2008. Z. Lalak, Kursk 1943, Bellona, Warszawa 2000. B. Wołoszański, Encyklopedia II wojny światowej. T. I, Amber, Warszawa 1997. Ten materiał ma już swój wątek na forum.
Liczba komentarzy: 2 Przeczytaj... Średnia ocena: 4.80 Ilość głosów: 5 |
![]() |
![]() |
Wydawnictwo Wołoszański, 01-217 Warszawa, ul. Kolejowa 15/17
tel. (+22) 632 54 43 tel./fax (+22) 862 53 71 |