Klub Sensacji XX wieku
Czwartek, 09 września 2010, Imieniny: Aldony, Jakuba, Sergiusza
Logowanie
rejestracja
Autor



Wydawnitctwo Wołoszański


Artykuł - Szesnastu zdradzonych ...

Szesnastu zdradzonych
Data publikacji: 2006-06-02 18:34:40, autor: Halsey
Wojskowy samolot DC-3 z czerwonymi gwiazdami na skrzydłach kołował ku zabudowaniom moskiewskiego lotniska. Jeszcze nie zatrzymały się silniki, gdy otoczyło go kilkunastu żołnierzy w mundurach NKWD z nasadzonymi na karabiny bagnetami. Było popołudnie dnia 28 marca 1945.
Otworzyły się drzwi w kadłubie. Obsługa naziemna przystawiła drabinkę. Z samolotu wyszło paru uzbrojonych enkawudzistów. Następnie w drzwiach ukazała się trójka ludzi w cywilnych, znoszonych marynarkach. Pierwszy z nich - niewysoki, siwiejący, dobiegający pięćdziesiątki mężczyzna - wracał do Moskwy po kilku długich, wojennych latach. W 1941 roku trafił do stolicy ZSRR po aresztowaniu go we Lwowie. Był wówczas komendantem rejonu wschodniego ZWZ. Po ataku Hitlera na Rosję zwolniono go z więzienia. Wraz z armią generała Andersa opuścił ZSRR. W roku 1944 wyskoczył na spadochronie nad okupowaną Polską, a po upadku Powstania Warszawskiego został komendantem głównym AK. Był generałem i nazywał się Leopold Okulicki.

Dwoma pozostałymi, starszymi odeń wiekiem pasażerami "Dakoty" byli Jan Stanisław Jankowski, Delegat Rządu RP na Kraj oraz Kazimierz Pużak, przewodniczący Rady Jedności Narodowej. Wszyscy trzej należeli do piętnastki działaczy politycznych Polski Podziemnej, którzy dzień wcześniej, 27 marca 1945, przybyli na umówione spotkanie z radzieckim generałem Iwanowem. Rosjanie przez dłuższy czas starali się pozyskać zaufanie tych ludzi. Obiecywali m.in. podstawienie specjalnego samolotu, który zawiózłby kilku z nich do Londynu. Pomogłoby to utworzyć w Polsce rząd, w którym zasiedliby politycy z kraju, z emigracji oraz wysunięci przez Moskwę. Część Polaków przeczuwała jakiś podstęp w rosyjskim zaproszeniu, ale ostatecznie zdecydowano się je przyjąć. W końcu Iwanow ręczył oficerskim słowem za ich bezpieczeństwo...
Na umówionym miejscu spotkania w Pruszkowie generała Iwanowa nie zastali. W jego imieniu delegację przyjął pułkownik Pimionow (lub Pimenow). Polacy stali się nieco podejrzliwi. Okulickiemu już wcześniej nie podobało się to wszystko, trzeźwo oceniał sytuację i nie chciał uczestniczyć w spotkaniu. Zdecydował się dopiero, gdy Jankowski posądził go o tchórzostwo. Ten brutalny zarzut przezwyciężyłby opór każdego przedwojennego oficera - a takim był przecież Okulicki. Pużak, posiadający spore konspiracyjne doświadczenie, również wyczuwał zaciskającą się wokół nich niewidzialną sieć. Pimionow zaproponował przewiezienie samochodami do oczekującego ponoć Iwanowa. Pojazd wiozący Okulickiego oddzielił się od innych. To samo stało się z samochodem, którym jechali Jankowski, Pużak i ich eskorta. Delegata Rządu i przewodniczącego RJN odstawiono do warszawskiej siedziby NKGB. Zaczęła do nich docierać złowroga prawda: byli więźniami.
Tajemniczy "Iwanow" w rzeczywistości był wysokim rangą oficerem NKWD. Naprawdę nazywał się Iwan Sierow. Brał udział w wielu czystkach i deportacjach. Uczestniczył w eksterminacji polskich oficerów w 1940 r. Od 1944 r. dowodził siłami radzieckiej służby bezpieczeństwa w Polsce, gdzie pod jego nadzorem tworzono stalinowski aparat przemocy.

Aresztowano 15 przedstawicieli Państwa Podziemnego. Byli to: Kazimierz Bagiński, Adam Bień, Józef Chaciński, Eugeniusz Czarnowski, Jan Stanisław Jankowski, Stanisław Jasiukowicz, Kazimierz Kobylański, Stanisław Michałowski, Stanisław Mierzwa, Leopold Okulicki, Antoni Pajdak, Kazimierz Pużak, Zbigniew Stypułkowski, Józef Stemler-Dąbski, Franciszek Urbański. Okulickiego, Jankowskiego i Pużaka wyprawiono do Moskwy jako pierwszych, osobnym samolotem. Pozostałych 12, do których dołączono aresztowanego już wcześniej Aleksandra Zwierzyńskiego, szybko podążyło w ich ślady. Niektórzy łudzili się wciąż, że czekający na Okęciu radziecki "Liberator" zabierze ich jednak do Londynu. Jednak maszyna po starcie skierowała się na wschód.

Trójka więźniów niepewnie wyglądała przez zakratowane okna samochodu na moskiewską ulicę. Może i niektórzy z nich jeszcze nie porzucili nadziei. Może jednak przyjmie ich Mołotow? Może Rosjanie pozwolą skontaktować się z premierem Mikołajczykiem? Ale Okulicki żadnych złudzeń nie miał.
- Ja znam Moskwę - odezwał się Pużak, stary działacz PPS, który jeszcze przed rosyjską rewolucją poznał niejedno carskie więzienie. - Jesteśmy teraz na Placu Teatralnym... dziś chyba Swierdłowa. W każdym bądź razie, jeśli pojedziemy w prawo, będzie to znaczyło, że wiozą nas na Kreml. A jeżeli w lewo, to...
W tym momencie kierowca skręcił właśnie w lewo. Pużak urwał.
- ... Na Łubiankę - dokończył za niego Okulicki i uśmiechnął się gorzko.

Szesnastu Polakom urządzono w Moskwie pokazowy proces. Ogłoszenie wyroku (21 czerwca 1945) nieprzypadkowo zbiegło się w czasie z porozumieniem o utworzeniu polskiego rządu, w którym dominowali narzuceni przez Stalina komuniści. Wymierzone podsądnym kary okazały się niewspółmiernie niskie wobec zarzucanych im zbrodni wobec ZSRR i Armii Czerwonej. Okulickiego skazano na 10 lat więzienia; Jankowskiego - na 8; Bienia i Jasiukowicza na 5; Pużaka na półtora roku; Bagińskiego na rok. Zwierzyński otrzymał 8 miesięcy więzienia; Czarnowski - 6; Mierzwa, Stypułkowski, Chaciński i Urbański - po 4 miesiące. Michałowski, Kobylański i Stemler-Dąbski zostali uniewinnieni. Pajdaka, sądzonego osobno w listopadzie 1945, skazano na 5 lat. Niektórzy z "Szesnastu" byli dodatkowo represjonowani po powrocie do Polski.
Za Okulickim, Jankowskim i Jasiukowiczem bramy radzieckiego więzienia zamknęły się na zawsze. Z tej trójki przynajmniej Okulicki został zamordowany.

Tomasz Borówka

Ten materiał ma już swój wątek na forum.

Liczba komentarzy: 6  Przeczytaj...

Średnia ocena: 3.00 Ilość głosów: 2  
Regulamin | Najczęściej zadawane pytania | Kontakt

Epox Wydawnictwo Wołoszański Wydawnictwo Wołoszański, 01-217 Warszawa, ul. Kolejowa 15/17
tel. (+22) 632 54 43 tel./fax (+22) 862 53 71