| Piątek, 29 sierpnia 2008, Imieniny: Beaty, Racibora, Sabiny |
|
Logowanie
|
|
Autor
![]() |
Artykuł - SUPERSZPIEDZY cz 6 ...
SUPERSZPIEDZY cz 6
Data publikacji: 2008-07-05 21:39:17, autor: major360
„Doszło do nas – wspominał Amit – że poczuł się głęboko urażony naszą odmową. Wystąpił z wojska i ożenił się z Irakijką o imieniu Nadia”.
Przez dwa lata Cohen prowadził jednostajne życie urzędnika towarzystwa ubezpieczeniowego w Tel Awiwie. Nie wiedział że jego osoba zwróciła uwagę samego Meira Amita, który przeglądał teczki odrzuconych kandydatów szukając o pewnych cechach do bardzo szczegulnego zadania. Nie znalazłszy nikogo w „aktach czynnych” , zajoł się „odrzuconymi”. Cohen wydał mu się jedyną kandydaturą. Zarządzono obserwację. Cotygodniowe raporty sporządzane przez Biuro Werbunkowe Mossadu , mówiły o ustalonym trybie życia kandydata i jego oddaniu dla żony i rodziny. Był pracowity, bystry, odporny na stres. W końcu poinformowano go że, w Mossadzie(*1) doszli do wniosku że nadaje się na agenta. Eli zaczoł intensywne sześćiomiesięczne szkolenie w ośrodku szkoleniowym Mossadu. Specjaliści nauczyli go, z jak najprostszych składników robi się materiały wybuchowe i bomby zegarowe. Nauczył się walki wręcz, stał się znakomitym snajperem i doskonałym włamywaczem. Poznał tajniki kodowania i czytania szyfrów, dowiedział się, jak obsługuje się radiostację, jak używać atramentu sympatycznego i potajemie przekazywać informacje. Nadzwyczajnymi zdolnościami bezustanie imponował swoim instruktorom. Jego fenomentalna pamięć była wynikiem wiczeń z lat młodości, kiedy to uczył się na pamięć fragmentów Tory. Końcowy raport stwierdzał, że Cohen posiada wszelkie umiejętności potrzebne katsie. Jednak Meir Amit wciąż się wachał. „Setki razy zapytywałem samego siebie : czy Eli jest w stanie wykonać to, o co mi chodzi? Nigdy jednak nie dałem poznać po sobie że jestem w rosterce. Nie chciałem by choć przez chwilę pomyślał, że zawsze będzie krok od śmierci. Z drógiej strony najtęższe umysły Mossadu przekazały mu całą swoją wiedzę. W końcu postanowiłem go wykorzystać” Meir Amit poswięcił całe tygodnie na stworzenie wiarygodnej przykrywki (legędy) dla swego potęgowanego. Siedzieli razem nad mapami ulic i zdjęciami stolicy Argentyny Bueno Aires, by nowy życiorys i imię – Kamil Amin Taabes – stały się nową naturą Cohena. Szef Mossadu widział, jak szybko „Eli uczy się żagronu charakterystycznego dla syryjskiego przedsiebiorcy eksportowo-importowego. Zapamiętywał różnicę między listem przewozowym a frachtowym, kontraktami i gwarancjami. Wiedział wszystko, co powinien wiedzieć. Był jak kameleon, który zmienia barwy. Na moich oczach Eli Cohen zniknoł, pojawił się zaś Taabes, Syryjczyk, który nigdy nie wyzbył się tęsknoty za rodzinnym Damaszkiem. Z każdym dniem Eli nabierał coraz większej pewności siebie, był coraz bardziej przekonany, że podoła roli. Przypominał mistrza maratonu, który trenuje, by osiągnąć szczyt formy na starcie biegu.. Jego bieg mógł potrwać nawet całe lata. Zrobiliśmy, co w naszej mocy, by mu pokazać, jak ma prowadzić nowe życie. Wszyscy o tym wiedzieliśmy. Nie było żadnych uroczystych pożegnań. Któregoś dnia poprostu wyjechał po cichu z Izraela. 3 lutego 1961 roku Eli Cohen odleciał z lotniska Lod, niedaleko Tel Awiwu, linią El Al do Zurychu, gdzie zmienił Izraelskie dokumenty, stając się Kamalem Aminem Taabetem. Samochód Ministerstwa Obrony Izraela odwiózł go na lotnisko. Żonie zezwolono na odprowadzenie go. Powiedziano jej, że Eli będzie pracował nad ściśle tajnym programem dostarczania bronii Izraeskiemu Ministerstwu Obrony i nie znajdzie się w niebezpieczeństwie. Nadja Cohen wierzyła w tę maskaradę aż do aresztowania jej męża w Damaszku. W Zurychu Eli Cohen wsiadł do samolotu lecącego do Santiago w Chile, z tranzytem do Buenos Aires. Był to obowiązkowy punkt planu, gdyż zapewniał nieudokomentowany wjazd do Argentyny. Paszporty pasażerów tranzytowych nie były stęplowane na lotnisku ani spisywane przez policję. Argentyjczycy, oczywiście, nie spodziewali się, że jeden z pazażerów opuści swój planowy lot i przejdzie przez kontrolę celną.. To posunięcie było jeszcze istotne z innej przyczyny. W politycznie nie stabilnym okresie po porwaniu Adolfa Eichmanna przez Mossad i Szinbet Argentyna nie była gościnna dla Izraelskich agentów wywiadu. Kilka dni później Cohen spodkał się z oficerem prowadzącym, znanym jedynie z pseudonimu „Abraham”. Rozmawiali jedynie w zatłoczonych kawiarniach Buenos Aires. Kamal Amit Taabet wdrążał się w przygotowaną dla niego postać Skrupulatnie zwracając uwagę na szczeguły, będąc hojny, a jednocześnie ostrożny, mając zdolności aktorskie, których pozazdrościł bu mu nie jeden zawodowy aktor. Cohen stał się wybitnym i „szanowanym” biznesmenem w stolicy Argentyny Uczęstrzał na lokalne socjalne i kultularne spotkania Arabów. Bywał w licznych Arabskich klubach w mieście, gdzie miał opinię człowieka który dawał sute napiwki i nigdy nie przepuścił okazji , by wyrazić swój patriotyzm dla Syrii. Był także znaczącym sponsorem gazety arabskiej „La Bandera Arabe” (Flaga Arabska). Zaprzyjażnił się z jej wydawcą, Al-Latifem El-Hassanem, zapłacił gotówką za roczną jej prenumeratę. Jego przyjaźń z El-Hassanem przynosiła mu nieocenione korzyści, szczegulnie w kręgach syryjskich dyplomatów i attaches wojskowych pracujących poza ambasadą. Dzięki tym kontaktom spodkał nowego attache wojskowego Syrii w Argentynie, pułkownika Amina El-Hafaza. Ten błyskotliwy oficer który kierował sekcją szkoleniową w Sztabie Genralnym Sił Zbrojnych Syrii, został usunięty z Damaszku, ponieważ jego skłonności ku partii Baas denerwowały wielu wojskowych i politycznych przywódców Syrii. Od 1949 roku miało w Syrii miejsce kilka zamachów stanu. Władza przechodziła z rąk do rąk - od panarabistów do po fanatycznych zwolenników naseryzmu i polityków z partii Baas. Cohen nawiązywał swe kontakty na wystawnych przyjęciach w ambasadzie syryjskiej, położonej w luksusowej części miasta. Kamal Amit Taabet (Eli Cohen), ujawniał gorliwy nacjonalizm każdemu, z kim rozmawiał. Wyrażał chęć odwiedzenia i zainwestowania dużych sum swoich argentyńskich pieniędzy w syryjską ekonomię. Ten potęcjalny zagraniczny kapitał spowodował przychylność nieuczciwych urzędników w Syrii. Kiedy ogłosił on swoim nowym przyjaciołom, iż planuje odwiedzić swą ojczyznę po raz pierwszy, zaopatrzono go w listy polecające, adresy i obietnice poparcia jakich kolwiek działań, które będzie chciał prowadzić w Syrii. „Abraham” jego oficer prowadzący w Buenos Aires był pod wrażeniem umiejętności podopiecznego. Czczeguły dotyczące jego działalności przekazywano do Tel Awiwu, przyśpieszono przygotowania do odwiedzenia Syrii. Sukces Eli Cohena przeszedł najśmielsze oczekiwania w Amanie i Mossadzie. Dowódca Jednostki 131(*2), który wiele razy wysyłał ludzi na terytorium wroga, przyznał, iż: „Nie każdy agent był gotów pojechać do Damaszku”. Dziewięć miesięcy po tajemniczym przybyciu do stolicy Argentyty, Eli Cohen powrócił do Izraela. Pozwolono mu spędzić trochę czasu z żoną, Nadią, jednak większość czasu spędzał w Tel Awiwie. c.d.n.... UWAGI (*1) Jest to do dzisiaj niewiadomą , ale jest możliwe że Cohen został zwerbowany przez wywiad wojskowy Aman. (*2) Jednostka 131 – specjalna jednostka wchodząca w skład wywiadu wojskowego (Amanu) , po przejęciu Mossadu przez Meira Amita, Jednostka została przeniesiona w struktury Mossadu. Jednostka 131 została orginalnie utwożona do kierowania tzw. śpiochami, czyli agentami pozostającymi w ukryciu (uśpieniu) na terytorium wroga i uaktywniani po wybuchu wojny. Główne źródła *1)Samuel M. Katz, AMAN. Wywiad wojskowy Izraela, Wyd. Bellona, Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 1999, ss. 391. Seria: Kulisy Wywiadu i Kontrwywiadu *2)Gordon Thomas - Szpiedzy Gideona: Tajna Historia Mossadu - Wydawnictwo Magnum 2000 Ten materiał ma już swój wątek na forum.
Liczba komentarzy: 4 Przeczytaj... Średnia ocena: 4.67 Ilość głosów: 3 |
![]() |
![]() |
Wydawnictwo Wołoszański, 01-217 Warszawa, ul. Kolejowa 15/17
tel. (+22) 632 54 43 tel./fax (+22) 862 53 71 |